List

sty 2014

List

Moja Kochana!
Wiesz….
Mam taki cudowny nastrój…
Bo niby nic wielkiego się nie stało, a jednak rzecz niezwykła…
O przyjaźni piszą wszyscy
i poeci
i pisarze
i blogerki
i ja już kiedyś nawet pisałam….
Ale dziś….
Dziś znowu muszę….
Dzielą nas tysiące kilometrów, choć kiedyś biurko tylko dzieliło….
Ale te kilometry nic nie znaczą…..
Nic nie znaczą…..bo tylko one nas dzielą…
Miałam już kiedyś przyjaciółkę….taką od serca, prawdziwą (?) na zawsze (?) ….
Poróżniły nas głupoty, niedojrzałość, błędy młodości…..
Po 20 latach pięknej przyjaźni, zostały piękne wspomnienia…
I tęsknota….
Za tymi motylami w brzuchu, ale innymi niż podczas zakochania…
Za rumieńcem, gdy biegłam do niej, bo „muszę jej to powiedzieć….”
Za łzami, które ze mną dzieliła…
Za wspólnie przegadanym pierwszym chłopakiem, pierwszym pocałunkiem, pierwszym seksem….
Po przyjaźni została pustka…..
Ale ja nawet ceniłam tę pustkę… bo przecież po przyjaźni była….a przyjaźń tak rzadko się zdarza…
A potem Ty….
Po latach wielu, po wzlotach wielu i po wielu upadkach, wkroczyłaś do mojego biura, do mojego życia, do mojego serca.
I pustkę wypełniłaś.
I pokochać się pozwoliłaś.
I dałaś mi te motyle w brzuchu,
Ten rumieniec,
Te rozmowy długie o życiu, o głupotach, o facetach, o mężach i nie-mężach…
I ten śmiech……
Za ten śmiech jestem Ci taka wdzięczna!!!
Jak mi źle to przypominam sobie, jak się razem śmiałyśmy do bólu
Pamiętasz?
Wiem, że tak… bo dziś znowu się śmiałyśmy
I mimo, że jesteś daleko…
Mimo, że nie ma Cię obok codziennie…
Wiem, że jesteś….
Mieszkasz sobie w moich myślach, codziennych czynnościach
I mieszkasz nawet w każdym pomidorze, którego kroję, bo zawsze mi się przypomina, że Ty nie lubisz, choć nigdy nie jadłaś…
Mieszkasz codziennie w moim sercu.
I dziękuje Ci…
Za to, że mnie rozśmieszasz
Za to, że mnie wkurzasz,
Za to, że mnie słuchasz,
Za to, że jesteś
Dziękuje Ci za naszą przyjaźń.

P.s
O głupotach napiszę następnym razem, dziś mnie wzięło na poważnie 

Top