Ludzie, których mijamy…

paź 2013

Ludzie, których mijamy…

Dziś będzie refleksyjnie, ale zarazem euforycznie i szczęśliwie ;-) Bo dziś spotkało mnie szczęście ;-)
patetyczne…? Tak, być może, ale to nic…
W codziennym naszym byciu wciąż kogoś mijamy, nieustannie się do kogoś uśmiechamy, odpowiadamy „dzień dobry”, mówimy „przepraszam” i „proszę”..
Codziennie kogoś szturchniemy niechcąco, przysiądziemy z kimś na ławce zajęci własnymi myślami i sprawami…
Codziennie mijamy setki ludzi, których nie zauważamy…
Czasami spotykamy kogoś nowego, na którego zwrócimy większą uwagę, zamienimy słowo, może nawet porozmawiamy dłużej, przeciągając „dzień dobry” lub „cześć” w krótką rozmowę na temat jakiś tam…
Mamy też trochę znajomych, koleżanek, tych wspaniałych, co to konie można z nimi kraść i tych zwykłych, z którymi rzadziej się widujemy…
I ja tak mam….i choć otwarta przecież jestem na nowe znajomości, na ludzi, to jednak byt taki ze mnie dziwny, że już nie tak łatwo do mnie dotrzeć ;-)
Cenie sobie dobre znajomości i wychodzę z założenia, że wole mieć mniej koleżanek, ale takich, z którymi będę miała wspólny temat i jakoś nie ma ich zbyt wiele, albo ja taka wymagające…nie wiem
Ale dziś stało się COŚ ;-) I spotkałam KOGOŚ!!!!
Poznałam ją przez bloga, a jakże ;-) A że Ona też w Anglii, to postanowiłyśmy wspólne dole i niedole omówić przy kawie ;-) Oj bałam się..bałam się, że nie zaiskrzy, że nie będzie wspólnych tematów, że rozmowa się nie sklei…
Oj jak ja się myliłam….
wciąż w euforii jestem po tym spotkaniu…
Bo Ona taka ciepła, taka otwarta, taka ZWYCZAJNA-NIEZWYCZAJNA, taka że od razu się wie ;-)
Wiem, że dusza bratnia…
Że to człowiek taki co to chce się z nim dyskusje prowadzić o dzieciach, ciastach, mężach… i nawet zdjęcia nie zrobiłyśmy, bo za duzo do obgadania spraw było ;-)
Że od razu wiadomo, że zrozumie, że można się otworzyć i choć się widzi pierwszy raz to życie można opowiedzieć bez skrepowania…tak naturalnie…jak przyjaciółce, jak siostrze…
Oj, nie wiedziałam, że mnie coś takiego spotka, że JĄ spotkam…
W dzień zwyczajny, jesienny, pochmurny z rana, a ze słonkiem później… i nawet to słońce metaforyczne jakieś się stało ;-)
I że ta kawa nowego znaczenia nabrała, i te rozmowy o niczym niby, ale jednak o czymś…
Taka wdzięczna jestem, że JĄ spotkałam…szczęśliwa
Ona nowa energię we mnie tknęła i wiarę, że na NOWE nigdy nie jest za późno
Że dobre rzeczy zdarzają się w najmniej oczekiwanych momentach…
Że warto czekać na taki dzień jak dziś ;-)
Dziękuję Ci Kasiu ;-)
Do zobaczenia….

Top